
Oczywiście najpierw był "Blaszany bębenek". Książka i film. A może film i książka? Nie pamiętam, co pojawiło się pierwsze w moim życiu. Potem zaczęłam poznawać Gdańsk. I kojarzyć miejsca, które widziałam, z tymi, o których czytałam. Następne książki Güntera Grassa czytałam już po dwa razy - pierwszy - dla ksiązki, drugi - dla opisów ludzi i miejsc. A potem książka z zakładkami w dziesiądkach miejsc towarzyszyła mi w spacerach po ulicach, placach, domach, które opisywała. To są opowieści prawdziwe, to są utrwalone na kartkach miejsca i postacie Gdańska.
TAGI: Günter Grass, Blaszany bębenek, Gdańsk